sobota, 30 sierpnia 2014

1 miejsce- Athena Eastland



 Dwa lata temu nieporadni rodzice postanowili zrobić sobie ode mnie wakacje. Ale nie tak jak zwykli rodzice, nie wyjechali na dwa tygodnie żegnając mnie buziakiem w czoło. Wysłali mnie na czas nieokreślony na jakąś bezludną wyspę pełną koni, za którymi przepadam tak jak za kierowcami metra. Nie no oczywiście byli tam ludzie, ale zdrowo walnięci koniarze i miłośnicy wakacyjnych plenerów i kebabów prosto z kurortu.
          Żebym nie mógł ich pozwać do sądu o znęcanie się nad dzieckiem wspaniałomyślnie załatwili mi mieszkanie w Jarlaheim i pracę w stadninie. Jarlaheim to taka metropolia pełna średniowiecznych gruzów. A stadnina koni równie stylowy reprezentant epoki oświecenia. Oświecenia jaki to koń jest wspaniały. Co jak co, ale konie miały tam dobrze.
         Miałem być stajennym i manipulować egzystencją tutejszego łajna. Okazało się jednak, że niejaki Herman zrobił sobie ze mnie majordoma do wszystkiego. Miałem ogarnąć całą organizację nadchodzących zawodów jeździeckich w Jorvik. To było jak kubeł zimnej wody na głowie, ale na szczęście nie było tak źle. W sumie to nawet fajny facet z tego Hermana. Nie no ale spokojnie, jestem hetero i mam dziewiętnaście lat. 
         Co jak co, ale stadnina o świcie to jedno z piękniejszych miejsc na Ziemi. Świtające słońce, promienie tańczące na krawędziach kominów, dachów i okiennic, mgiełka ginąca w ziemi, chłód szczypiący w policzki i para z ust, lecąca ku niebu ze wszystkimi niewypowiedzianymi słowami. Iście nostalgiczna chwila. I w takim oto momencie pewnego razu spotkałem jeźdźca. Dopiero, gdy znalazł się bliżej rozpoznałem w nim dziewczynę. Na oko przed dwudziestką. Miała blond włosy, luźny tshirt i bojówki wiszące na biodrach, falujące z każdym jej krokiem. Prowadziła dobrze zbudowanego wierzchowca, chyba szli na poranną przejażdżkę. Zatrzymała się obok mnie i zapytała się co ja tu robię o tej porze.
          - Sam nie wiem - westchnąłem. W sumie to tęskniłem za domem.
          Dziewczyna popatrzyła na mnie, poklepała lekko po szyi denerwującego się konia, który zaczął przestępować z nogi na nogę.
           - Mój koń nie może się doczekać przejażdżki - cieszyłem się, że zignorowała moje nieogarnięcie. - Mam na imię Alex, może chcesz wziąć ze stajni konia i się z nami przejechać?
          Musiałem się jakoś wymówić, żaden ze mnie jeździec.
          - Aaa, dzięki, ale mam kontuzjowaną nogę, nie mogę jeździć, dlatego tak sobie siedzę na barierce - skłamałem.
           Zaśmiała się spoglądając na bok. 
          - Rozumiem, Tin-Can się niecierpliwi. Może się jeszcze zobaczymy.
          Zacieśniła uścisk na wodzach i pociągnęła Tin-Cana w stronę bramy. Koń nie dał się dwa razy prosić, ale zanim odszedł spojrzał na mnie z tajemniczym błyskiem w oku. Wzdrygnąłem się na ten widok i cieszyłem się kiedy zniknęli.
           Potem Alex mignęła mi parę razy w chaosie przed zawodami. Jej koń dziwnie na mnie patrzył, jakby widział dostawcę darmowego owsa. Nawet nie wyobrażałem sobie wcześniej ile rzeczy może być do zrobienia wokół koni. Trzeba wokół nich robić wszystko, karmić, poić, czyścić, sprzątać, utrzymać w dobrej kondycji, zadbać o ich mieszkanie i jeszcze zarobić na tym nie dając się zwariować. 
           Pewnego wieczoru postanowiłem wyjść gdzieś się przewietrzyć. Minąłem średniowieczny gruz i ruszyłem przed siebie. Ciekawość mnie zżerała już od dawna, nie wiedziałem jak duża jest ta wyspa, a tym bardziej co jest w okolicy. Po piętnastominutowym spacerze dotarłem do lasu. 
           Stanąłem przed linią drzew. Były tak wysokie jak syberyjskie limby. Nagle usłyszałem rżenie i tętent kopyt. Z lasu wybiegł jeździec potrącając mnie. To stało się tak szybko, że nie zdążyłem się zorientować kto to był.
           Myślałem, że spadam na samo dno przepaści. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Nagle poczułem uderzenie w plecy i coś jakby wypchnęło mój prawy bok w przód. Mogłem wyglądać jak schodek na ganku, ale schodki nie krzyczą. A ja krzyknąłem. Czułem wszechogarniający ból. Nagle poczułem czyjąś dłoń na czole. Przestałem na moment oddychać. Usłyszałem głos, ale nie mogłem ułożyć dźwięków w słowa. Ktoś mnie chwycił pod pachami i położył mój tułów sobie na kolanach. Straciłem przytomność. 
           Gdy się ocknąłem, spróbowałem wstać z łóżka, ale poczułem kujący ból w prawym boku i zrezygnowałem. Miałem zabandażowaną klatkę piersiową, a moja koszulka wisiała na oparciu krzesła. Znajdowałem się w jakimś pomieszczeniu na poddaszu. Za okienkiem zauważyłem las. Wydawał się inny od tego, którego widziałem wczoraj. Byłem zdezorientowany. Zastanawiałem się, kiedy pojawi się tu ktoś, kto mnie tu przyniósł.
           Jakiś czas później usłyszałem skrzypienie schodów. Na poddasze weszła Alex. Spojrzałem na nią zdezorientowany.
          - Co tu do jasnej się dzieje?
          Trzymała w rękach jakieś zawiniątko. Przykucnęła przy łóżku i położyła je na kolanach. 
          - Nie martw się, powinieneś szybko wyzdrowieć. Jesteśmy w Valedale w domku mojej mamy, jest zielarką. - Spojrzała na mnie przełykając ślinę. - Wczoraj Tin-Can cię potrącił. Nie wiem skąd on wiedział, ale... 
          Zmarszczyłem brwi.
          - Jak to Tin-Can? A to nie ty na nim jechałaś?
          - Tak, ja - odparła. - Jest coś ważnego, o czym muszę ci powiedzieć. Ale najpierw muszę wiedzieć, że mogę ci zaufać. Weź to - podała mi zawiniątko.
         Wziąłem je i odwinąłem materiał. W środku był metalowy pręt, wziąłem go do ręki i spojrzałem pytająco na Alex, ale nic nie mówiła. Nagle w jakiś niewytłumaczalny sposób dowiedziałem się, że to różdżka i wiedziałem co z nią zrobić. Chwyciłem ją rękoma z dwóch stron i zamknąłem oczy. Pręt zagrzał się i poczułem jak ciepło wędruje do mojego poturbowanego boku. Poczułem jak ból znika. Otworzyłem oczy, różdżka świeciła się różowym światłem, pojawiły się na niej jakieś tajemnicze runy, których nie mogłem odczytać. Nagle zgasła. Wstałem i nie mogłem uwierzyć w to, co się stało. Usiadłem bezładnie na łóżku i spojrzałem z niedowierzaniem na Alex. Wydawała się spokojna i jak gdyby nigdy nic, powiedziała:
          - Jorvik i cały świat na stałym lądzie jest w niebezpieczeństwie. Walka toczy się między mocami, jedną z nich właśnie poznałeś. Strażnicy Aideen pilnują porządku na wyspie, to jest nasze pierwszorzędne zadanie. Narządem wykonawczym straży są Gwiezdni Jeźdźcy. Na razie jest ich czwórka, ja jestem jedną z nich. Istnieje legenda, że w czasie kryzysu pojawi się piąty jeździec. Ale nic więcej na ten temat nie wiedzieliśmy. - Słuchałem uważnie każdego słowa. Alex usiadła obok mnie. - Nie wiem skąd, ale Tin-Can wiedział, że to ty jesteś piątym Gwiezdnym Jeźdźcem, teraz widzę, że miał rację. Różdżka nie działa w byle czyich rękach. Dla ścisłości, Gwiezdni Jeźdźcy mają swoje wierzchowce i moga z nimi rozmawiać. 
          - Serio? - zmarszczyłem brwi w drwiącym uśmieszku.
          - Nie rób takiej miny - zaśmiała się. - Tak. Gdyby cię nie potrącił nie miałabym powodu, żeby cię sprowadzić tutaj. To znaczy, jak to mawiają, nie rozmawiaj z obcymi ani nie wsiadaj do samochodu nieznajomych - znowu się zaśmiała. - Ale to nie wszystko - wstała. - Jest jeszcze jedno miejsce, w które muszę cię zabrać.
         - Okej - wstałem i zeszliśmy na dół po drabinie. Przeszliśmy wąskim korytarzem mijając pokoje. Weszliśmy do kuchni, w której siedziała jakaś kobieta. Była uderzająco podobna do Alex, pomyślałem, że to jej matka.
         Kiedy nas zobaczyła wstała z krzesła i podeszła. Uściskała Alex, a potem mnie.
         - Dzień dobry. Mam na imię Adam.
         - Kochanie, czy to jest piąty Gwiezdny Jeździec? - zapytała uradowana ściskając moją dłoń. Nie czekając na potwierdzenie uściskała mnie jeszcze raz. - Musisz natychmiast udać się do kręgu. Alex, zaprowadzisz go, prawda? Ja nie mogę przy tym być, Fripp się pewnie zjawi. - Zmarszczyłem czoło słysząc nieznane mi nazwy. - Ach, gdzie moje maniery! Mów mi Lizzy, jestem mamą Alex, też należę do strażników, zajmuję się szerokopojętym zielarstwem - uśmiechnęła się. - Idźcie już. 
           Uwolniłem się z uścisku Lizzy i podążyłem za Alex do wyjścia. Poprowadziła mnie krętą ścieżką w góry. Szliśmy jakieś pięć minut i dotarliśmy do okrągłej polanki z czterema obeliskami. W środku była okrągła, kamienna płyta. Spojrzałem na Alex.
           - Musimy poczekać na resztę.
           Niedługo potem dołączyły do nas trzy dziewczyny. Czerwonowłosa Lisa, brunetka w okularach, Linda i blondynka z długimi nogami, Anna. Dziewczyny stanęły pojedynczo przy obeliskach. Alex powiedziała mi, żebym stanął na środku.
          Gdy stanąłem na kamiennej płycie, zobaczyłem, że są tam jakieś runy. Zaczęły się świecić i układać pod moimi stopami w symbol krzyża słonecznego. Zamknąłem oczy i czekałem. Coś podpowiedziało mi co robić, a właściwie wszystko działo się bez mojej kontroli, po prostu wypływało ze mnie. Ciepło moich dłoni wysłało promienie do obelisków aktywując je. Na każdym z nich pojawił się symbol. Gwiazda nad Lisą, słońce nad Anną, księżyc nad Lindą i piorun nad Alex. Nagle z płyty powędrowały cztery snopy światła do podnóża każdego z obelisków, a następnie zatoczyły koło, tworząc kolejny, większy krzyż słoneczny, którego epicentrum stanowiłem ja. Stałem i czekałem, a światło wokół wirowało. Dziewczyny podchwyciły dłońmi promienie światła wirujące po okręgu. Wszystko wyglądało jakbyśmy się złączyli w piątkę w symbolu krzyża słonecznego. Nagle cała światłość znikła. 
          Mniej więcej i w skrócie tak to się stało jak dziwnym sposobem odkryli, że jestem piątą częścią niezbędnika przetrwania wyspy Jorvik i całego świata. Aktywowałem wszystkie cztery obeliski i tak jakby stałem ponad pozostałymi czterema jeźdźcami, tak przy okazji, to fajnie, że to dziewczyny, pewnie się pozabijają pazurami z mojego powodu. Po jakimś czasie przekonałem się do koni i w końcu znalazłem swojego wierzchowca, Edana, pięknego karosza z gwiazdką na czole, której zazwyczaj nie widać, przez jego nieokrzesaną grzywkę, której nie daje sobie podciąć. W sumie to Edan sam zaczął za mną łazić, w końcu Alex zasugerowała, że powinienem z nim porozmawiać. Jakoś się zgraliśmy, chociaż nie było łatwo. Nie wiem jak to jest z tymi gwiezdnymi końmi. Na razie nie ogarniam wszystkiego, ale dobrze jest. Nie wiem na ile to wszystko wydaje mi się realne, ale póki czuję i oddycham, brnę w tą nową rzeczywistość.

35 komentarzy:

  1. Świetna praca :)
    Ciekawe,inne superowe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre . . . Ale uważam że praca na 3 miejscu jest lepsza od tej , ale skoro tak ma być , niech tak będzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Ci się prace pomyliły O_O Ale spoko każdy ma inny gust... .-.

      Usuń
    2. Nie pomyliły mi się xp

      Usuń
    3. Wiem , wiem xD

      Usuń
  3. Nikt by nie wpadł, żeby gwiezdnym jeźdźcem był chłopak. ;d
    Gratki. xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie nooo.. *o* Gratulacje <3
    Definitywnie 1 miejsce jak najbardziej zasłużone *-*
    Podziwiam za talent :D

    Osoby,które zaczną hejtować mają albo nie po kolei w głowie albo po prostu zazdroszczą (y) /Ali

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz talnet droga Atheno. Kontynuuj to i zrób opowiadanie. Brak mi słów. Doszłam do wnisoku, że skończę z pisaniem opowiadań bo w porównianiu do Ciebie nia mam ani kszty talentu O_O
    Zasłużyłaś na 1 miejsce. Wprowadzenie do historii Jorvik chłopaka to znakomity i oryginalny pomysł. Gratuluję. Tylko pozazdrościć talentu. A teraz czekam. Na co? Na przeprosiny. Niech wszyscy, którze Cie obrażali teraz przepraszają. Wywarłaś na mnie piorunujące wrażenie. Naprawdę.
    Jeszcze raz gratuluję i gorąco pozdrawiam Atheno! Życzę Ci żebyś rozwijała swój talent! Teraz nikt już nie powie, że go nie masz.
    /Antonia Nightgarden

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Athena Eastland30 sierpnia 2014 20:49

      Dziękuję za miłe słowa Luno i wszystkim innym :)
      Ale to nie jest tak, że to, co ktoś teraz robi dobrze, robił dobrze od zawsze.
      Nie kończ z pisaniem tylko dlatego, że ktoś robi to lepiej, czas robi swoje, nigdy się nie poddawaj dlatego, że uważasz, że ktoś robi coś lepiej. Przeczytałam w swoim życiu dużo różnych rzeczy i wybrałam to, w jaki sposób chcę pisać. Nie wiem czy mam talent, ale wiem, że pisanie to coś co lubię robić i sprawia mi radość, czasem wychodzi, a czasem nie, a jeśli wychodzi, nie przypisuję sukcesu jakiemuś talentowi, tylko temu, że sama pracowałam na efekt. Każde opowiadanie czytam po kilka razy zanim będzie gotowe i poprawiam na milion różnych sposobów i tak to powyższe podoba mi się, a w wersji pierwszej wyglądało wręcz śmiesznie xD Czas i tak mija, więc jeśli chcemy się za coś zabrać, nie patrzmy na to, że osiągnięcie czegoś zajmie dużo czasu, bo on i tak mija.


      Tak w ogóle to ja nie wiem co tak się hejty rzuciły i o co, nie rozumiem po co hejtować coś, czego się nie widziało o.o ja hejtów nie widziałam, bo byłam 10 dni za granicą gdzie nigdzie nie było darmowego wifi a najbliższy McDonald ponad 100km z hakiem xD także na nikogo się nie gniewam ;p

      Pozdrawiam! Athena Eastland

      Usuń
    2. Dziekuję za budujące słowa ;) Cieszię się, że nie widziałaś tych komentarzy bo były naprawdę nieprzyjemne... Oczywiście nie wszystkie, ale zazdrośnicy przeszli samych siebie...

      Usuń
  6. Jak przekonałaś rodziców do zakupu star ridera bo ja nie moge ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty tu gadasz o SR a inni o Pracy Atheny. Ogar. Nie na temat -.-

      Usuń
    2. CZEKAJ NA PROMOCJĘ !!! Na milion procent jakaś będzie xD

      Usuń
  7. Świetna grafika ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne !! Przepiękne! Brak mi słów!! Nie wiem co powiedzieć!!!
    GRATKI !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta praca jest niesamowita, nie sądziłam, że jest aż tak dobra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Ach, te prównania, opisy przeżyć... Kocham <3

      Usuń
  10. Ta praca jest piękna !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie że zgodziłaś się opublikować swoją pracę ponieważ jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! Ta praca naprawdę zasługuje na 1 miejsce :D
    Gratulacje :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Praca bardzo fajna i pomysłowa tylko ten chłopak mi nie pasuje. Jakoś się przyzwyczaiłam, że Star Riders to dziewczyny i on mi psuje koncepcje.

    OdpowiedzUsuń
  14. piękna praca :) opowiadanie super ;) nie spodziewałam się że piątym gwiezdnym będzie chłopak O.o super pomysł :) zasługujesz 100% na 1 miejsce . -Veronika DragonWatcher

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem tyle: Szczena mi opadła :O
    Gratki Atheno ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Atheno mam do ciebie pytanie xD Jak ty go narysowałaś? Na czym się wzorowałaś i w jakim programie? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Athena Eastland2 września 2014 16:44

      W Gimpie, na zdjęciu przypadkowego chłopaka z internetu, ale w grafice i tak wyszedł inaczej :)

      Usuń
  17. Brak słów, szczena na podłodze moje oczy nadal wylatują z tej łepetyny.
    /Maja Zebra meow\

    OdpowiedzUsuń
  18. Wezcie sie juz nie podlizujcie tej Athenie.
    Wspaniale,piekne,po prostu cudowne!
    Po co tak piszecie JA NIE WIEM PO CO?! XD
    Co wam to da?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam pytanie a wiecie gdzie można kupić takie kurtki besbolówki ( sorki za błąd) podobno w Jorvik High ale ja dokładnie nie wiem gdzie to jest ???

    OdpowiedzUsuń

REGULAMIN KOMENTOWANIA

★ Szanuj innych ludzi
★ Staraj się używać zasad poprawnej polszczyzny
★ Nie spamuj, zapisuj wszystkie swoje myśli w 1-2 komentarzach
★ Nie pisz komentarza tylko po to by się zareklamować, jest od tego specjalna strona, którą znajdziesz w encyklopedii

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia